dnd, d&d dungeons and dragons
 
Literatura minionych epok
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Epoki literackie ˇ Archiwum cytatów ˇ Forum ˇ Linki ˇ Szukaj ˇ Redakcja ˇ ˇ
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Epoki literackie

Starożytność
Średniowiecze
Renesans
Barok
Oświecenie
Romantyzm
Pozytywizm
Młoda Polska/ Modernizm
XX-lecie Międzywojenne
Współczesność
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Śladami literatów

Kazimierz Dolny
Lublin
Nałęczów
Romanów
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nałęczów

Anna M. Dworak

Nałęczów jako inspiracja dla twórców polskiej kultury cz. 1

1

Nałęczów największy swój rozkwit przezywał na przełomie XIX i XX wieku (został on przerwany wybuchem I wojny światowej w 1914 r.). Nazywany był wtedy „kolonia literacką” [1] czy też „letnim salonem” całego „Kraju Nadwiślańskiego” [2] (jak oficjalnie po powstaniu styczniowym określano ziemie polskie pod zaborem rosyjskim). Do miejscowości, która zasłynęła jako uzdrowisko, zaczęli zjeżdżać artyści z całego kraju. Można powiedzieć, że w kręgach artystycznych zapanowała swoista moda na Nałęczów. W jednym z artykułów opublikowanych w 1906 roku na łamach "Tygodnia Ilustrowanego"o Nałęczowie pisano w następujący sposób:

Charakterystyczną cechą Nałęczowa, wyróżniającą go wśród innych stacji kuracyjnych w Polsce, z wyjątkiem Zakopanego, jest ta dziwna artystyczno-literacka kultura, którą czuć na każdym kroku i która miejscowości, samej przez się pięknej, nadaje urok i wdzięk pełen wykwintu i subtelnego smaku.

O licznych przedstawicielach polskiej kultury, którzy do Nałęczowa przyjeżdżali wspominał Bolesław Prus, w swojej Kronice Tygodniowej zamieszczonej w 43 numerze „Tygodnika Ilustrowanego” z 1907 roku:

Nałęczów nie należy do „wielkich wód”; leczy się w nim około ośmiuset, zwiedza go około dwu tysięcy osób rocznie. U tej jednak małej wody spędzali lata: Deotyma, odyniec, Sienkiewicz, Paderewski, Faliński, Karłowicz, Gliński, radliński, Andriolli, Szwojnicki, Or-OT, Matuszewski, Popławski… Barcewicz i Michałowski przyjeżdżali tu z koncertami, skrzypek Adamowski w odwiedziny do pp. Marconich, b. poseł Dmowski w odwiedziny do Popławskiego. Daniłowski przepędził tu parę lat, a Żeromski nawet osiedlił się…[3].

Prus nie wymienił jednak wszystkich. Niektórych pominął, a inni odwiedzili Nałęczów dopiero jakiś czas po napisaniu cytowanego artykułu. Po uzupełnieniu lista znanych ludzi związanych z Nałęczowem wygląda jeszcze bardziej okazale. Oprócz literatów znajdują się na niej także przedstawiciele innych sztuk.

2

Nieco szerzej warto wspomnieć o autorze cytowanej kroniki ­ Bolesławie Prusie oraz o Stefanie Żeromskim. Obaj wspomniani pisarze najmocniej spośród wszystkich wymienionych wpisali się w nałęczowskie krajobrazy i nałęczowskie życie, ale i odwrotnie ówczesny Nałęczów i jego okolice wpisały się także w ich twórczości, znalazły w niej swoje odzwierciedlenie.

Bolesław Prus po raz pierwszy przybył do Nałęczowa w 1882 roku. Miał wtedy 35 lat. Wyjazd do Nałęczowa wypadł mu dość niespodziewanie. Pisarz planował, bowiem spędzić tamte wakacje w Zakopanem. Do zmiany planów namówił go znajomy lekarz Karol Benni, po tym jak zauważył u Prusa objawy agorafobii (czyli lęku przestrzeni, pisarz zaczął strasznie panikować podczas przejazdu bryczki przez most). Przyczyną rozwoju tej choroby było pobicie Prusa przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego, do jakiego doszło w marcu 1878 roku. Młodzież studencka obraziła się (i w ten sposób zemściła) na Prusa za artykuł, w którym dziennikarz ostro skrytykował ją za zachowanie podczas słynnego odczytu Włodzimierza Spasowicza o Wincentym Polu [4]. Oklaski i wybuchy radości, jakie towarzyszyły odczytowi ze strony młodzieży, Bolesław Prus nazwał wtedy wybuchem cielęcej wesołości.

Pierwszy pobyt pisarza w Nałęczowie nie należał do szczególnie udanych. Uzdrowisko nie było jeszcze wtedy zbyt rozwinięte (trzeci sezon po odrodzeniu). W listach do żony skarżył się Prus na panujące tutaj nudy, pisał też, że niecierpliwie oczekuje chwili wyjazdu. Jednak wpominał też o ciekawych wydarzeniach kulturalnych jakie miały w Nałęczowie miejsce:

Był tu koncert Górskiego z Paderewskim i wcale się udał; potem zabawa z odczytem (!) na założenie szkółki, a obecnie radza nad teatrem amatorskim [5].

Pomimo tego, że ten pierwszy pobyt do udanych bynajmniej nie należał, to od tamtej pory pisarz odwiedzał uzdrowisko niemal podczas każdych wakacji. Łącznie spędził w Nałęczowie 28 sezonów. O swoim uwielbieniu dla Nałęczowa Prus wiele pisał w Kronikach Tygodniowych. Niektóre słowa, zapisywane przecież przez Prusa z pełną szczerością, przypominają wręcz slogany reklamowe:

Krótko mówiąc: Nałęczów posiada doskonałe powietrze, wodę i żywność, wygodne mieszkania, wiele rozrywek i prześliczne krajobrazy. O innych jego zaletach wspomnimy później [6].

 Nie szukaj więc, mój przyjacielu, szwajcarskich ani zamorskich klimatów, ale jedź do Nałęczowa. Osobliwie, jeżeli masz córkę na wydaniu albo takiego syna, któremu już "wszystko jedno"...    Bo w początkach to i takim pomaga [7].

O matki, bolejące nad przyszłością pięknych cór; nie rozpaczajcie!... O młodzi ludzie, nie mogący zdecydować się na trudne obowiązki małżeńskie, nie traćcie serca. Jedźcie do Nałęczowa, w którymkolwiek miesiącu, zimą czy latem i - systematycznie pijcie wodę że źródła w parku.    Jeżeli ona nie doda wam otuchy, to już chyba nic nie pomoże... [8].

Nałęczowska kuracja bowiem to ma do siebie, że usuwa oschłość serca i bardzo życzliwie usposabia dla płci pięknej nawet starych kawalerów [9].

Równie często zwierzał się pisarz w Kronikach ze swoich osobistych przeżyć i uczuć, jakie wzbudzał w nim pobyt w Nałęczowskim uzdrowisku:  

 Żaden kochanek nie tęskni tak do przedmiotu swoich marzeń, żaden nie śpieszy z taką radością, żaden z takim zapałem nie... próżnuje przy boku ukochanej, jak - niżej podpisany - w Nałęczowie. Miałżebym więc, jak pospolity uwodziciel, splamić się obojętnością i nie wyśpiewać pochwały dla jego wdzięków teraz właśnie, gdy tulę się do słodko zaokrąglonych pagórków, oddycham jego technieniami, przedzieram się przez bujną roślinność i - tonę w tajemniczych jarach... [10].

  Chyba już piętnaste wakacje przepędzam w Nałęczowie i jeszcze nie mam go dosyć, czego nie mógłbym powiedzieć o innych letnich miejscowościach [11].

Prus szybko wpisał się w krajobraz Nałęczowa. Dobrze znali go tutaj wszyscy mieszkańcy. Był nazywany przez nich „dziadziem Prusem”. Postrzegano go jako człowieka niezwykle pogodnego, łagodnego, otwartego i pełnego humoru; człowieka który nie potrafił przejść obojętnie obok kogoś, kto potrzebował pomocy. O charakterze i dobroci Prusa wiele mówi też fragment artykułu anonimowego autora opublikowany w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1906 roku:

Nie widziałem nigdy człowieka tak bezgranicznie dobrego. Prus nie przejdzie obok ubogiego, żeby go nie wesprzeć, obok pracującego, żeby mu dobrego słowa nie powiedzieć, obok dziecka, żeby z nim nie pogadać, obok psa, aby go nie pogłaskać. Prus jeśli do dwu Żydówek kupi owoców, a od trzeciej nie ma nic do kupienia, to na pewno da jej kilkanaście grodzy, aby nie była stratna [12].

W artykule Bolesław Prus – kuracjusz, wielbiciel Nałęczowa została też przytoczona anegdota, o tym, jak Prus chodzi kupować mleko do Ochotnicy. Zdarzył się któregoś razu, że pisarz był świadkiem dojenia krowy przez gospodynię. Udojone mleko trzeba było przecedzić, toteż kobieta na oczach pisarza przecedziła mleko przez koszulę, w którą była ubrana. Prus zwyczajnie kupił to mleko i wypił [13].

Prus bardzo kochał też dzieci. Tym nałęczowskim niemal przy każdym spotkaniu rozdawał cukierki. Niestety żona Oktawia Głowacka z Trembeckich, żartobliwie nazywana przez męża Lalunią, nie mogła dać mu własnego potomka. Przez jakiś czas Głowaccy zajmowali się jednak wychowywaniem osieroconego bratanka pani Oktawii - Emila Trembińskiego zwanego Psujakiem. Kilkakrotnie przyjeżdżali z chłopcem na wakacje do Nałęczowa. Psujak stał się pierwowzorem dwóch postaci literackich. Prus utrwali swojo podopiecznego Faraonie pod postacią chłopca, którego szczera, dziękczynna modlitwa jako jedyna trafia do Boga. Emilek był też prototypem niesfornego Dyzia z Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego. Psujak rzeczywiście był dzieckiem dość niesfornym. Raz zostawiając odkręcone hydranty omal nie doprowadził do zatopienia Zakładu Leczniczego Nałęczowie (było to w czasie, kiedy Głowaccy zastanawiali się na poważnie nad przeprowadzka do Nałęczowa na stałe, ten incydent zaważył na decyzji o pozostaniu w Warszawie). Emil Trembiński w wieku 18 lat popełnił samobójstw, strzelając sobie w głowę, prawdopodobnie z powodu nieszczęśliwej miłości. Zarówno Prus jak i jego żona bardzo mocno przeżyli śmierć wychowanka.

Prus być może miał też biologicznego syna, ale utrzymywano to w głębokiej tajemnicy. Taką tezę stawia w swojej książce Gabriela Pauszer-Klonowska [14]. Matką chłopca miała być Alina Sacewiczowa. Na czas ciąży opuściła ona kraj. Wróciła dopiero po narodzinach dziecka, które oficjalnie przedstawiała jako przygarniętego sierotę. Bolesław Prus został ojcem chrzestnym chłopca, któremu na chrzcie nadana imiona Jan Bogusz (żartobliwie nazywano go za Pameczkiem). Rola ojca chrzestnego miała być pretekstem do tego, aby Prus mógł bez żadnych podejrzeń zajmować się dzieckiem, zabezpieczyć mu przyszłość i zapisać 1/5 majątku w testamencie. Pisarz wraz z żoną zabierali chłopca, który traktował ich jako dziadków, na wakacje do Nałęczowa Prus był wtedy ogromnie szczęśliwy [15].

Podczas spędzanych w Nałęczowie dni Prus zajmował się opieką nad dziećmi, spacerami po okolicach, spotykał się ze znajomymi, uczył się nawet jeździć na rowerze, ale, jak sam przyznawał w jednej z Kronik Tygodniowych z 1896 r., miał problem ze znalezieniem czasu na twórczość literacką. Porównywał nawet nałęczowskie uzdrowisko do Kapui (miejsce klęski Hannibala):

 Nałęczów dla piszących jest tym, czym była Kapua dla armii Hannibala. W Kapui rozpróżniaczyli się kartagińscy żołnierze, w Nałęczowie rozwałkoniają się nadwiślańscy literaci.   
 I nic dziwnego; Nałęczów bowiem absorbuje choremu wszystek czas jak zazdrosna kochanka [16].

Z drugiej jednak strony, to w Nałęczowie pracował nad książkami, które do dziś uważa się za arcydzieła polskiej literatury: Emancypantkami, Placówką, Faraonem, czy fragmentami Lalki. Tadeusz Kłak we wstępie do Kronik Tygodniowych (o Nałęczowie) zaznacza, że wydarzenia nałęczowskie rzadko znajdywały swoje odzwierciedlenie na kartach utworów Prusa (może poza Kronikami). Pewne motywy nałęczowskie pojawiają się w opowiadaniu Pojednanie. W okolicach Nałęczowa i Lublina pisarz gromadził też materiały potrzebne mu przy pisaniu Placówki, a swoją przyjaciółkę Oktawię Rodkiewiczównę, późniejszą żonę Żeromskiego, uczynił pierwowzorem postaci Madzi Brzeskiej z Emancypantek. Oktawia posłużyła też jako pierwowzór Joasi z Ludzi bezdomnych Żeromskiego. Pomimo tego obie bohaterki – Madzia i Joasia mocno się od siebie różnią, co świadczy o tym, że literaci zmienili je i ubarwili[17].

Przypisy:

[1] T. Kłak, Wstęp, [do:] B. Prus, Kroniki Tygodniowe (o Nałęczowie), Lublin 1986, s. 8.
[2] G. Pauszer-Klonowska, W cieniu nałęczowskich drzew. Opowieść biograficzna o Bolesławie Prusie, Lublin 1964, s. 200.
[3] B. Prus, Kronika Tygodniowa, "Tygodnik Ilustorwany" 1907, nr 43, s. 867-869.
[4] Odczyt Włodzimierza Spasowicza o Wincentym Polu odbył się w roku 1878. B. Prus zamieścił sprawozdanie z tego wydarzenia w "Nowinach", w których publikował w tym okresie swojej twórczości.
[5] Fragment pochodzi listu do Oktawii Głowackiej z 1882 roku/
[6] B. Prus, Kronika Tygodniowa: W Nałęczowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1905, nr 22, s. 405-406.
[7] Tenże, Okrągłe słówko o Nałęczowie, "Kurier Codzienny" 1891, nr 143.
[8] Tanże, Z Nałęczowa, "Kurier Codzienny" 1894, nr 237.
[9] Tenże, Jedźmy na kurację do Nałęczowa, "Kurier Warszawski" 1885, nr 155.
[10] Tenże, Z Nałęczowa, "Kurier Codzienny" 1894, nr 237.
[11] Tenże, Z Nałęczowa, "Kurier Codzienny" 1900, nr 277.
[12] "Tygodnik Ilustorwany" 1906 (relacja anonimowa).
[13] Uzdrowisko Nałęczów. Przewodnik, pod red. J. Góra, M. Mironowicz-Panek [i in.], Nałęczów 2007, s. 97.
[14] Por. G. Pauszer-Klonowska, W cieniu nałęczowskich drzew. Opowieść biograficzna o Bolesławie Prusie, Lublin 1964.
[15] Tamże.
[16] B. Prus, Kapua i Nałęczów, "Kurier Codzienny" 1896, nr 277.
[17] T. Kłak, dz. cyt.

Bibliografia

Bukowska H. L., Bolesław Prus w Nałęczowie, Lublin 2008.
„Gazeta Nałęczowska” [http://www.naleczow.com.pl/gazeta/, dostęp on-line: 4 sierpnia 2012].
Ludzie Nałęczowa [http://www.naleczow.com.pl/, dostęp on-line: 4 sierpnia 2012].
Mironowicz-Panek M., Stefan Żeromski i jego muzeum w Nałęczowie, Lublin 2008.
Pauszer-Klonowska G., W cieniu nałęczowskich drzew. Opowieść biograficzna o Bolesławie Prusie, Lublin 1964.
Prus B., Kroniki Tygodniowe (o Nałęczowie), wstęp i oprac. T. Kłak, Lublin 1986.
Uzdrowisko Nałęczów. Przewodnik, pod red. J. Góra, M. Mironowicz-Panek [i in.], Nałęczów 2007.

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Pisarze i poeci polscy

Krzysztof Kamil Baczyński
Gustaw Ehrenberg
Ignacy Krasicki
Józef Ignacy Kraszewski Zygmunt Krasiński
Walery Łoziński
Adam Mickiewicz
Cyprian Kamil Norwid
Antoni Edward Odyniec Bruno Schulz
Lucjan Siemieński
Juliusz Słowacki
Mieczysław Romanowski Kornel Ujejski
Bogdan Zaleski
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Pisarze i poeci zagraniczni

Antoni Czechow
Luigi Pirandello
Walter Scott
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie